Kilka słów o poezji Adama.
Szczerze mówiąc, na początku odrzucałam ją nie rozumiejąc, skąd tyle goryczy i bólu. Czułam, że jest starsza ode mnie, poważniejsza. Nie chciałam zgodzić się na to, aby wniosła do mojego świata jeszcze więcej żalu, złości, gniewu i pesymistycznego spojrzenia na ludzki los.
Jednak stopniowo przyzwyczajałam się do niej. Zaczęłam zauważać, że może być świetną terapią: wypowiadając moje własne smutki, oddala je ode mnie i umniejsza.
Wraz z upływem czasu ona także zaczęła się zmieniać (może przeze mnie? któż to wie?) - nabrała rumieńców, częściej się uśmiechała, częściej wołała
" Powodzenia!", dodając mi otuchy. Coraz częściej rozświetlał ją wesoły promyk słoneczny. Obserwowałam ten proces z wielkim zadowoleniem, ponieważ od początku dobrze jej życzę i dokładam wszelkich starań, aby się rozwijała i wzbogacała.
Teraz, po kilku latach niemal codziennych spotkań, jesteśmy przyjaciółkami. Mam wobec niej dług: pomogła mi przeniknąć do duszy mojego męża, rozumieć Jego zachowania, nastroje i jeszcze bardziej świadomie - kochać Go.
Joanna Szabat
|